Jak trzech freelancerów z południa Polski zbudowało firmę będącą jednym z czołowych partnerów Microsoftu w kraju? O kulisach powstawania Nav24, wyzwaniach na drodze do sukcesu i lekcjach wyniesionych z popełnionych błędów opowiada Zdzisław Zeman – współzałożyciel i członek zarządu spółki.

Zacznijmy od krótkiego wprowadzenia – opowiedz proszę o roli, jaką pełnisz w Nav24.

Tych ról, które pełnię w naszej firmie jest w zasadzie kilka – zarówno bardziej, jak i mniej formalnych. Jeśli chodzi o te związane z odpowiedzialnością, to zajmuję się finansami spółki: dbam o to, aby środki były właściwie wydane i przeznaczone na odpowiednie inwestycje, a firma zachowywała płynność finansową.

Jest również taka rola mniej formalna, która wynika z relacji z moimi wspólnikami. Jest nas trzech, każdy ma inny charakter i spojrzenie na pewne kwestie. Z racji być może wieku, doświadczenia i charakteru moim zadaniem jest nieco studzić zapał pozostałych członków zarządu i nadawać bardziej analityczny kształt pomysłom, które kiełkują w ich głowach – tak, aby te pomysły przyjęły postać możliwą do zrealizowania.

Jak wspomniałeś, jesteś jednym z trzech założycieli firmy. Cofnijmy się do początków – co skłoniło Was do podjęcia decyzji o założeniu spółki i jak wyglądały początki?

Początki Nav24 nie były efektem jednego przełomowego momentu, lecz konsekwencją doświadczeń zdobytych w pracy freelancerskiej. Każdy z nas działał już wtedy w obszarze systemów ERP, współpracując z własnymi klientami. Pracowaliśmy dla różnych partnerów i zauważaliśmy, że wiele procesów można realizować sprawniej, bardziej przewidywalnie i z większą korzyścią dla klienta. Model freelancerski miał jednak naturalne ograniczenia: był bezpośrednio zależny od naszej osobistej dostępności. Jak nie pracowaliśmy, to nie zarabialiśmy. Nawet wyjazdy na wakacje często wiązały się z pracą zamiast odpoczynku – pamiętam na przykład taką sytuację, gdy pilne zgłoszenie przerwało mi spływ kajakowy i wymusiło zorganizowanie prowizorycznego, mobilnego biura.

Właśnie z takich doświadczeń dojrzewała decyzja o założeniu spółki. Nav24 miało stworzyć bardziej zorganizowany, skalowalny model działania — taki, który pozwalałby rozwijać firmę, budować zespół i obsługiwać klientów bez pełnej zależności od pracy operacyjnej samych założycieli.

historia rozwoju nav24

Zaczynaliście we trzech. Dziś firma liczy około 60 osób i stale rośnie. Jak wyglądała droga do tego miejsca, w którym obecnie się znajdujemy? Jakie mógłbyś wskazać kamienie milowe, które do tego doprowadziły?

Droga do tego miejsca była wymagająca, jak to zwykle na początku. Decyzja o założeniu spółki dojrzewała w nas długo, ale duże znaczenie mieli nasi dotychczasowi klienci, którzy znali nas z wcześniejszych projektów i zachęcali do dalszej współpracy już w bardziej zorganizowanej formule.

Przez pierwsze dwa lata działalności wykonywaliśmy głównie prace utrzymaniowe i rozwojowe dla klientów, z którymi mieliśmy wcześniejsze relacje. To dało nam stabilny punkt wyjścia i pozwoliło spokojniej budować firmę.

Pierwszym przełomowym momentem było podpisanie umowy partnerskiej z Microsoftem i uzyskanie statusu oficjalnego partnera. To był moment istotny nie tylko formalnie, ale też reputacyjnie — potwierdzał, że możemy działać w ekosystemie globalnego dostawcy nowoczesnej technologii.

Drugim kamieniem milowym był pierwszy klient pozyskany całkowicie samodzielnie. To wydarzyło się w 2015 roku i szczególnie cieszy nas to, że ten klient jest z nami do dziś. Dla nas to jeden z najlepszych dowodów trwałości relacji i jakości pracy.

Ważnym etapem było również rozpoczęcie współpracy z partnerem zagranicznym. Dzięki temu zaczęliśmy obsługiwać klientów mających międzynarodowe oddziały w Polsce, co otworzyło nas na większe, bardziej złożone projekty.

Jakie były Twoim zdaniem największe wyzwania, z którymi musieliście sobie w tym czasie poradzić?

Wyzwań było wiele, ale największym okazało się przejście z pracy operacyjnej do zarządzania firmą i myślenia strategicznego. Zaczynaliśmy jako trzy osoby, które bezpośrednio realizowały wdrożenia, obsługiwały zgłoszenia i były bardzo mocno zaangażowane w bieżącą pracę z klientami.

Wraz z rozwojem zespołu musieliśmy stopniowo zmieniać swoją rolę. Coraz ważniejsze stawało się zarządzanie firmą, planowanie jej przyszłości i delegowanie odpowiedzialności na innych. To nie było łatwe, bo na początku naturalnie wydawało nam się, że pewne rzeczy zrobimy sami szybciej albo lepiej. Musieliśmy nauczyć się ufać zespołowi i zaakceptować, że dalszy rozwój firmy nie może opierać się wyłącznie na naszej pracy operacyjnej.

Drugim dużym obszarem wyzwań były inwestycje w infrastrukturę i rozwój organizacji. Zaczynało się od bardzo podstawowych decyzji: wynajęcia biura, jego wyposażenia, zakupu pierwszego ekspresu do kawy czy lodówki. Dziś może brzmieć to zabawnie, ale zakup lodówki za 600 zł był wtedy decyzją, nad którą potrafiliśmy dyskutować przez miesiąc.

kompetencje i doświadczenie nav24

Z czasem skala decyzji rosła. Dobrym przykładem był zakup pierwszego serwera. Początkowo wydawało się, że pozwoli nam ograniczyć koszty dzierżawy, ale szybko okazało się, że sam serwer to dopiero początek. Pojawiły się kolejne potrzeby: szafa serwerowa, serwerownia, przeprowadzki do większych biur i następne inwestycje. To nauczyło nas, że każda decyzja rozwojowa pociąga za sobą konsekwencje, których nie zawsze widać na początku.

W praktyce te wyzwania były dla nas ważną szkołą zarządzania: uczyły delegowania, planowania, ostrożności finansowej i patrzenia na firmę nie jak na grupę ekspertów, ale jak na organizację, która ma rosnąć w sposób przemyślany.

Wspomniałeś wcześniej, że jednym z tych przełomowych momentów było nawiązanie współpracy z Microsoftem. Jak mała firma z południa Polski zostaje partnerem takiego technologicznego giganta?

To była przede wszystkim kwestia wyjścia ze strefy komfortu i podjęcia decyzji, że chcemy działać nie tylko jako wykonawcy projektów, ale jako firma obecna w oficjalnym ekosystemie Microsoftu. Napisaliśmy do nich, że od lat zajmujemy się ich produktami, znamy rynek ERP i chcielibyśmy rozwijać się jako oficjalny partner.

Ku naszemu zaskoczeniu odpowiedź przyszła bardzo szybko. Otrzymaliśmy projekt umowy oraz listę wymagań, które musieliśmy spełnić. Wśród nich było przygotowanie biznesplanu w języku angielskim, analiza rynku, określenie potencjału sprzedażowego oraz zamówienie odpowiednich licencji. Dla małej firmy z południa Polski był to duży krok, bo wymagał nie tylko znajomości technologii, ale też pokazania, że mamy pomysł na rozwój, klientów i realny plan działania.

Z perspektywy czasu widzę, że samo nawiązanie kontaktu było równie ważne, jak formalne spełnienie wymagań. Musieliśmy uwierzyć, że możemy być wiarygodnym partnerem dla globalnej firmy technologicznej. To partnerstwo dało nam większą rozpoznawalność, uporządkowało sposób myślenia o sprzedaży i rozwoju, a także wzmocniło naszą pozycję w rozmowach z klientami.

A jak to partnerstwo przekłada się na korzyści dla klientów Nav24?

Dla klientów oznacza to przede wszystkim dostęp do stabilnego i stale rozwijanego ekosystemu technologicznego. Microsoft od lat inwestuje w bezpieczeństwo, rozwój chmury i dostępność swoich rozwiązań, co ma bezpośrednie znaczenie dla firm, które opierają na tych systemach swoje kluczowe procesy biznesowe.

Z perspektywy klienta ważne jest również to, że rozwiązania Microsoftu nie stoją w miejscu. Są regularnie rozwijane, dostosowywane do nowych wymagań rynku i technologii, a jednocześnie pozostają częścią większego, spójnego ekosystemu. Dzięki temu firmy mogą rozwijać swoje systemy stopniowo, bez konieczności każdorazowego zaczynania od zera.

Drugim bardzo ważnym obszarem jest bezpieczeństwo. Dziś dane są jednym z najcenniejszych aktywów każdej organizacji, dlatego zaufanie do dostawcy technologii ma ogromne znaczenie. Skala inwestycji Microsoftu w zabezpieczenia, infrastrukturę chmurową i ciągłość działania daje klientom większy komfort oraz ogranicza ryzyka związane z utrzymaniem systemów.

W praktyce partnerstwo z Microsoftem wzmacnia też naszą wiarygodność jako firmy wdrożeniowej. Klient wie, że pracuje z partnerem działającym w oficjalnym ekosystemie producenta, a nie z podmiotem funkcjonującym obok niego. To ułatwia rozmowę o długofalowym rozwoju systemu, bezpieczeństwie i odpowiedzialnym podejściu do technologii.

partnerstwo nav24 i microsoft

Gdybyś mógł cofnąć się do roku 2012, 2013, co przekazałbyś sobie z tamtego okresu?

Najpierw pewnie przekazałbym sobie numery totolotka z jakiejś solidnej kumulacji — to byłaby zdecydowanie najprostsza ścieżka finansowania rozwoju firmy.

A już zupełnie serio: powiedziałbym sobie, żeby nie bać się decyzji, które wtedy wydawały się trudne albo nieoczywiste. Nie wszystkie były idealne, część pewnie dziś podjęlibyśmy inaczej, ale każda z nich czegoś nas nauczyła.

Z perspektywy czasu widzę, że błędy też były częścią tej drogi. To one zmuszały nas do lepszego planowania, bardziej świadomego zarządzania i dojrzalszego patrzenia na firmę. Gdyby wszystko od początku szło perfekcyjnie, prawdopodobnie nie wyciągnęlibyśmy tylu lekcji, które dziś pomagają nam rozwijać Nav24.